Pułapki podatkowe funduszy ETF

Wiemy już, jakie są przewagi amerykańskich ETF’ów, wiemy też, jakie są sposoby na uzyskanie do nich dostępu, ale czy z całą pewnością możemy stwierdzić, że fundusze pasywne za oceanem będą najlepszym rozwiązaniem dla kogoś, kogo rezydencja podatkowa znajduje się np. w Polsce?

W tym wpisie spróbuję dla odmiany stanąć w obronie europejskich ETF’ów i ukazać ich zalety i przewagi nad odpowiednikami z USA. Pomimo wielu plusów tych drugich mogą nie być one zawsze najlepszym rozwiązaniem. W końcu im więcej punktów widzenia oraz więcej dostępnych opcji tym lepiej dla inwestora indywidualnego, który potrafi się z nimi odpowiednio obchodzić.

Na co, więc zwrócić uwagę?

Wykorzystanie funduszy ETF w naszym portfolio obliguje nas do zapoznania się z trzema poziomami podatkowymi, które są w przypadku tego instrumentu istotne:

Poziom 1 (Portfolio) – są to podatki, które fundusz musi płacić za przetrzymywanie czy sprzedaż papierów wartościowych, a także kwoty, które zostaną potrącone od wypłaconych przez posiadane spółki dywidend.

Poziom 2 (Fund) – jest to podatek, który zostanie nałożony w momencie, w którym ETF wypłaci inwestorowi posiadającemu jego jednostki dywidendę. 

Poziom 3 (Investor) – podatki na tym poziomie zależą od rezydencji inwestora, a w przypadku Polski jest to 19% podatek „Belki”.

Teraz zobaczmy jak wygląda to w trzech różnych sytuacjach, czyli w przypadku posiadania ETF’ów z US, a następnie tych, których rezydencja to kraj europejski (najczęściej Irlandia lub Luksemburg), ale różniących się sposobem traktowania środków.

Przedstawienie na przykładzie spółki The Coca-Cola Company (KO) dla inwestora krajowego przy wykorzystaniu:

1.     Funduszy ETF pochodzących ze Stanów Zjednoczonych

Jak widzimy sam ETF otrzymuje dywidendę od spółki bez opodatkowania, aczkolwiek w momencie, w którym środki zostają przekazane dalej, czyli do nas jako do posiadaczy jednostek danego funduszu, od całości kwoty odjęte zostaje 15% w formie podatku. W tym miejscu zaznaczyć należy, iż Polska posiada odpowiednią umowę z USA, więc możemy korzystać z obniżonej wersji tego podatku, gdyż w innej sytuacji mógłby on wynieść nawet 30%. To kolejny powód, dla którego korzystanie z większości kont maklerskich oferowanych przez polskie banki mija się kompletnie z celem, gdyż nie zawsze umożliwiają one złożenia odpowiednich dokumentów, które obniżą wspomnianą stawkę do 15%. Oczywiście w późniejszym czasie musimy dopłacić brakujące 4%, aby całościowo podatek wyniósł 19%.

2.     Funduszy ETF pochodzących z Europy

ETF’y mające rezydencję podatkową na terenie Europy otrzymują dywidendy opodatkowane stawką 15%, aczkolwiek w momencie dystrybucji do inwestorów funduszu są one wypłacane w pełnej, niepomniejszonej o żaden podatek kwocie. Niestety niewiele to zmienia dla krajowego inwestora, gdyż i tak będzie on musiał po czasie zapłacić od otrzymanej kwoty pełne 19% podatku „Belki”. Pewnym rozwiązaniem w tym przypadku jest wykorzystywanie konta IKE, aczkolwiek ma ono sporo wad o których, póki co nie będę wspominał.

3.     Funduszy ETF akumulujących pochodzących z Europy

Wydaje się, iż najlepszym rozwiązaniem dla polskiego inwestora w długim terminie będzie wybór akumulacyjnych ETF’ów europejskich. Poprzez automatyczne reinwestowanie dywidend unikamy nie tylko dodatkowego opodatkowania, ale też potencjalnych kosztów transakcyjnych, które mogłyby negatywnie wpłynąć na finalną stopę zwrotu. Oczywiście ktoś może stwierdzić, iż osobiście zrobi lepszy użytek z otrzymanej dywidendy, aczkolwiek istotna część osób zapewne i tak będzie chciała ją reinwestować, a tutaj warto sobie odpowiedzieć na pytanie, czy uważacie, że podejmiecie na tyle dobrą decyzję inwestycyjną, że pozwoli wam ona zniwelować straty, jakie poniesiecie z uwagi na podatek oraz wspomniane dodatkowe koszty. Niestety, ale zdecydowana większość inwestorów nigdy nie pobije rynku, a więc również pasywnego inwestowania.

Podsumowując,  pragnę zaznaczyć, że ETF’y akumulujące dostępne są jedynie w przypadku tych z rezydencją europejską. Prawo podatkowe Stanów Zjednoczonych wymusza na tamtejszych funduszach ETF dystrybucje minimum 90% zysku do inwestorów, gdyż w innym wypadku mógłby on utracić swoje preferencyjne możliwości podatkowe.

ESTATE TAX

Jest to kwestia, o której wspomina niewielu, a zdecydowanie trzeba to zrobić, aby mieć świadomość, z czym podatek ten się wiąże, gdyż nagle okazać się może, że aktywa notowane w USA wcale nie są dla nas tak bezpieczne jak to może się wydawać.

Otóż w przypadku naszej śmierci aktywa amerykańskie takie jak notowane tam ETF’y mogą być obłożone tzw. Estate Tax. Oznacza to, że jeśli posiadamy papiery wartościowe, których wartość przekracza 60,000 USD, to w niektórych stanach będą one potraktowane 40% stawką podatkową.

Przykład:

Posiadamy jednostki funduszu ETF notowanego w USA i inwestującego w spółki z naszego kraju (np. EPOL). Nasze jednostki są warte w sumie 100,000 USD, więc w przypadku naszej śmierci zostanie nam odebrane, aż 40,000 USD. Doprawdy nieprzyjemne zagranie, ale rzeczywistość taka jest i musimy mieć tego świadomość. Tym samym to kolejna kwestia, która przemawia za tym, aby jednak pozostać przy rynku ETF’ów mających rezydencję podatkową na naszym kontynencie, gdyż posiadając je, nie narażamy się na bezpośrednią ekspozycję w USA, a tym samym na wspomniany wyżej podatek.

PODSUMOWANIE

Naturalnie przedstawione tutaj aspekty podatkowe inwestowania w ETF’y to wierzchołek góry lodowej, gdyż wiele spraw zależy od tego, gdzie jest wasza rezydencja podatkowa, jakie aktywa utrzymuje posiadany przez was fundusz, a także jaka jest wasza strategia inwestycyjna. Niemniej jednak jest to pewne zwięzłe przedstawienie tego, że wybór amerykańskich ETF’ów nie jest taką oczywistością, jak niekiedy zdarza się nam słyszeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *