Praktyczne aspekty inwestowania w złoto i srebro

Złoto, srebro, platyna czy nawet pallad. Co łączy wymienione surowce? Oczywiście fakt, że wszystkie są metalami szlachetnymi (nawet jeśli od jakiegoś czasu dwa ostatnie traktowane są bardziej jako metale przemysłowe). Łączy je również fakt, iż w ostatnich miesiącach ich popularność ponownie zaczęła dynamicznie rosnąć, a to wszystko za sprawą bezprecedensowych działań, jakie podjęły władze rządowe oraz monetarne. Obniżenie stóp procentowych do zera (lub poniżej), a także dodruk na niespotykaną wcześniej skalę połączony z gigantycznym wzrostem zadłużenia doprowadziły do wzrostów cen metali szlachetnych, gdyż rynki szukają czegoś, co przechowa wartość w otoczeniu powszechnego niszczenia większości najważniejszych walut.

Dlaczego złoto zyskuje w obecnym otoczeniu?

Wbrew popularnej opinii metale szlachetne wcale nie są zabezpieczeniem w otoczeniu wysokiej inflacji i pomimo tego, iż w długim terminie przechowują wartość to za dynamiczny wzrost ich ceny odpowiada coś innego – rzeczywiste negatywne stopy procentowe.

W normalnym otoczeniu, przy zdrowej polityce monetarnej oraz fiskalnej prawdopodobnie bylibyście w stanie ochronić swój kapitał praktycznie bez żadnego ryzyka, czyli wykorzystując do tego lokaty lub obligacje rządowe, a wtedy nie ma zbyt dużego sensu, aby utrzymywać sporą ekspozycję na kruszce, gdyż nie wypłacają żadnych odsetek, a ponadto w formie fizycznej generują one zazwyczaj jakiegoś rodzaju koszty przechowania. Niestety, ale nasza rzeczywistość jest inna, a politycy oraz bankierzy centralni niemal całkowicie zniszczyli rynek długu poprzez interwencje takie jak QE prowadzone przez FED czy EBC. Efektem tego jest stan, w którym przeciętny obywatel, aby bronić się przed inflacją musi, podejmować duże ryzyko angażując się w rynek akcji lub podjąć decyzję o nabyciu aktywów znacznie mniej zmiennych i relatywnie bezpieczniejszych, czyli właśnie metali szlachetnych.

Osobiście uważam, iż perspektywy dla kruszców na kolejne lata są naprawdę dobre, gdyż nie powinniśmy się spodziewać normalizacji luźnej polityki monetarnej i fiskalnej. Znacznie bardziej prawdopodobne są kolejne pakiety stymulacyjne oraz dodruk na jeszcze większą skalę, a przy tym najistotniejsze z perspektywy metali – zerowe lub ujemne stopy procentowe. Niemniej jednak artykuł ten dotyczyć ma praktycznych aspektów inwestowania we wspomniane aktywa, więc to właśnie na tym zamierzam się skupić.

No dobrze. Załóżmy, że podjęliśmy decyzję o chęci uzyskania ekspozycji na rynek metali szlachetnych. W takim razie, jakie mamy możliwości?

——————

Sposób 1 – Zakup fizycznego kruszcu.

Monety czy sztabki będą najbezpieczniejszą formą posiadania metali szlachetnych, jeśli spodziewamy się problemów systemowych, kataklizmów czy wojen. W końcu zawsze będą pod ręką i jeśli zechcemy, to nikt oprócz nas samych nie będzie miał do nich dostępu, nawet w sytuacji, gdyby pazerny rząd postanowił odebrać nam metal w imię różnych nonsensów, którymi raczą nas niemal bez przerwy.

Jak i gdzie kupować?

Metale szlachetne w formie fizycznej najlepiej oraz najbezpieczniej jest kupować w postaci monet bulionowych. Przede wszystkim monety te są świetnie rozpoznawalne na całej planecie, bardzo ciężko jest je podrobić, a jednocześnie relatywnie łatwo sprawdzić ich autentyczność. To nie tylko spory pozytyw dla nas jako kupujących, ale też ogromne ułatwienie przy późniejszej sprzedaży, gdyż zdecydowana większość osób chętniej zakupi od nas metal, który będą mogli sami łatwo zweryfikować. Pomocna w tym może być przede wszystkim tzw. Linijka Fischa pozwalająca zmierzyć wymiary oraz wagę monet 1-uncjowych, a tym samym potwierdzić ich autentyczność. Innym sposobem może być aplikacja wykrywająca czy uderzona lekko moneta emituje właściwy dźwięk. Są to metody dostępne dla każdego z nas, aczkolwiek możemy również udać się do profesjonalnej placówki, gdzie metal zostanie poddany badaniu spektrometrem przez specjalistę, a to pozwoli na uzyskanie najdokładniejszego wyniku.

No właśnie, dlaczego po prostu nie kupić metalu u autoryzowanych dealerów? Owszem, jest to najbezpieczniejszy sposób nabywania kruszcu w postaci fizycznej, ale jednocześnie trzeba się liczyć z tym, że cena, którą zapłacimy w takim miejscu, w większości przypadków będzie wyższa, niż ta uzyskana od osoby prywatnej. Podobna sytuacja pojawia się przy sprzedaży, gdyż dealerzy niemal zawsze będą oferowali znacznie gorszą cenę, aniżeli uzyskalibyśmy, sprzedając metal na własną rękę. Nic w tym dziwnego, są to przecież firmy, które też na czymś muszą zarobić. Niemniej jednak warto samemu orientować się w tych kwestiach, aby uzyskać możliwie najlepsze stopy zwrotu i zminimalizować niepotrzebne wydatki.

Najpopularniejsze monety bulionowe cechują się jeszcze tym, iż są bite w milionach egzemplarzy, a to sprawia, że nie jesteśmy narażeni na ukrytą „wartość kolekcjonerską”. W sytuacji, w której interesuje nas po prostu dany kruszec, zdecydowanie odradzam zakup jakichkolwiek monet, oferujących rzekomo dodatkowy zysk ze względu na ich rzadkość lub inny aspekt kolekcjonerski. Musimy mieć świadomość, że sprzedaż takiej monety będzie zdecydowanie trudniejsza, niż zwyczajnej „bulionówki”, a to skutkować może istotnym wpływem na finalny wynik inwestycji.

Najpopularniejsze monety to:

– Amerykański Orzeł,

– Krugerrand,

– Kanadyjski Liść Klonowy,

– Kangur Australijski,

– Wiedeńscy Filharmonicy.

Na koniec dodam jeszcze, że opłacalnością zazwyczaj będą wygrywać monety 1-uncjowe, gdyż w ich przypadku premia w stosunku do giełdowej ceny złota czy srebra powinna być najniższa.

Jakie będą dodatkowe koszty?

Przy zakupie fizycznego kruszcu przede wszystkim liczyć się musimy z opłatami dealerskimi, jeśli kupujemy je u autoryzowanego sprzedawcy. Złoto w Polsce traktowane jest jako metal inwestycyjny i zapłacimy jedynie wspomnianą „działkę” dla dealera, która w przypadku złota nie powinna przekroczyć 1-2% wartości metalu. Inaczej niestety jest w przypadku srebra, gdyż tutaj obowiązuje sprzedaż na tzw. VAT-marży, więc sprzedawca odprowadza do Urzędu Skarbowego podatek naliczony od marży, jaka pojawiła się przy sprzedaży określonego towaru. Co prawda istnieją sposoby, aby to ominąć, czyli na przykład zakup za granicą, ale opłacalne to jest tylko w sytuacji, kiedy planujemy nabycie większych ilość srebra, a ponadto zazwyczaj wymagane jest, aby po metal udać się osobiście lub wysłać kuriera, który odbierze go w naszym imieniu. Warto być również ostrożnym i nie dać sobie wmówić, że kupno fizycznego srebra kompletnie się nie opłaca, gdyż kupujemy z VAT-em, a sprzedajemy bez niego. Jest to oczywista bzdura, którą czasami wykorzystują dealerzy, aby odkupić od nas kruszec po niższej cenie. Sprzedając metal na własną rękę, bierzemy pod uwagę, iż srebro fizyczne jest droższe właśnie z uwagi na podatek i po prostu odzwierciedlamy to w cenie, po jakiej go oferujemy.

Naturalnie cena metali szlachetnych w formie fizycznej będzie wyższa niż ta giełdowa z innych, całkiem prostych przyczyn takich jak: koszty bicia monet czy ich transportu. Natomiast nie powinny to być nigdy na tyle wysokie kwoty, aby uzasadniały one całkowitą rezygnację z posiadania kruszcu w tej postaci.

Na sam koniec tej części wspomnę tylko, że zupełnie inaczej ma się sytuacji z platyną czy palladem i tutaj faktycznie zakup monet lub sztabek nie będzie miał większego sensu, gdyż traktowane one są jako metal przemysłowy i będziemy musieli się liczyć z wysoką premią do ceny, którą wskazują kontrakty terminowe.

Jak wygląda późniejsza sprzedaż?

W przypadku wspomnianych wyżej monet bulionowych nie powinniśmy mieć większego problemu z ich sprzedażą na jednym ze znanych portali aukcyjnych lub na dedykowanych grupach społecznościowych. Oferując cenę delikatnie niższą, niż w danej chwili robić to będą autoryzowani sprzedawcy, znajdziemy potencjalnych nabywców dosyć szybko. Zdecydowanie najszybszym i najłatwiejszym sposobem będzie udanie się do skupu i tam pozbycie się swojego kruszcu, aczkolwiek bez wątpienia nie jest to metoda najbardziej opłacalna. Trudniej możemy mieć w przypadku sztabek, gdyż ich autentyczność jest znacznie trudniej zweryfikować, a i finalnie premia do ceny giełdowej jest w ich przypadku wyższa.

Pewnym problemem może być również patyna, która dotyka po czasie srebro oraz tzw. „milk spots” czasami pojawiające się na niektórych rocznikach monet bulionowych. Były one prawdopodobnie efektem reakcji chemicznych zachodzących na powierzchni monety po jej produkcji. Teoretycznie tego typu ślady i naloty nie zmniejszają w żaden sposób wartość samego metalu, ale w praktyce wygląda to zazwyczaj tak, że osoby prywatne nabywające srebro wolą czasami wydać trochę więcej, ale mieć monety błyszczące i nowiutkie. Takie są fakty i musimy się z tym po prostu liczyć. Niemniej jednak ryzyko pojawienia się tego typu „problemów” możemy zminimalizować wstrzymaniem się od otwierania tuby z monetami, a najlepiej owinięcia jej folią lub zapakowania w sposób próżniowy. Oczywiście przy zakupie od innej osoby i tak będziemy chcieli metal sprawdzić, więc nie jest to zazwyczaj możliwe w każdej sytuacji.

A jak wygląda sprawa z podatkami?

W przypadku złota oraz srebra fizycznego nie zapłacimy żadnego podatku od zysku, ani dochodowego, a jedynie kupujący powinien uiścić 2% wartości towaru z tytułu podatku PCC. Istotnym jest, aby wspomnieć, że taka sprzedaż odbyć się powinna po 6 miesiącach od nabycia, gdyż wtedy metal traktowany jest jako ruchomość, a to oznacza, że przed upływem wspomnianego okresu musielibyśmy się liczyć z podatkiem dochodowym (PIT).

Na koniec wspomnę jeszcze o czymś często pomijanym, a jednak całkiem istotnym. W momencie, kiedy to pojawia się zwiększone zapotrzebowanie na metale szlachetne, które jest skutkiem jakiegoś rodzaju zawirowań lub zmian w prowadzeniu polityki monetarnej i fiskalnej, możemy być świadkiem ciekawego zjawiska. Jak to miało miejsce na początku tego roku w związku z zamykaniem gospodarek i ograniczeniem możliwości transportu towarów, pojawić się może sytuacja, w której cena fizycznego złota czy srebra dostępnego „od ręki” przewyższa cenę giełdową o nawet kilkadziesiąt procent.

Zalety:

– najbezpieczniejsza forma posiadania metalu,

– przy zachowaniu odpowiednich warunków liczyć można na atrakcyjne rozwiązania podatkowe,

– w określonych sytuacjach cena metalu fizycznego potrafi znacznie przewyższyć jej odpowiednik wyrażony w kontraktach terminowych.

Wady:

– potencjalne koszty magazynowania,

– cena zakupu przewyższająca aktualną wycenę giełdową,

– ryzyko pojawienia się patyny lub tzw. „milk spots” na srebrnych monetach,

– niższa płynność rynku w stosunku do innych form inwestowania w metale.

——————

Sposób 2 – Zakup funduszu ETF zabezpieczonego fizycznym metalem.

Możemy uzyskać ekspozycję na fizyczny metal, jednocześnie nie kupując go osobiście. Do tego celu służyć mają fundusze typu ETF, które zabezpieczone są właśnie kruszcem. Pozwalają one na wejście w rynek metali szlachetnych, nawet jeśli posiadamy tylko niewielkie kwoty, które moglibyśmy przeznaczyć na ich zakup. Można to uznać za drugi najbezpieczniejszy sposób zakupu tego typu aktywów.

Jak i gdzie kupować?

Jednostki ETF’ów zabezpieczonych fizycznym metalem notowane są zarówno w Europie, jak i USA. Ich zakup odbywa się dokładnie tak samo, jak zakup zwykłych akcji i nie ma tutaj większych komplikacji, a jedyne czego potrzebujemy to broker oferujący nam dostęp do rynków europejskich, jeśli jesteśmy zainteresowani zakupem funduszu notowanego na naszym kontynencie lub pośrednik dający możliwość inwestowania poprzez ETF’y z USA, gdyż tam oczywiście znajdziemy najwięcej tego typu walorów.

Niezależnie od tego, w jaki sposób zdecydujemy się nabyć dany fundusz, pamiętać należy, aby upewnić się, iż jest on faktycznie w 100% zabezpieczony fizycznym metalem, a nie tylko częściowo oraz czy przypadkiem nie wykorzystuje w jakiś sposób instrumentów pochodnych, aby odwzorować ruchy surowca. Większości potrzebnych nam informacji pozyskamy, po prostu przeglądając „factsheet”. Nabycie właściwego ETF’u zapewnić nam powinno jak najdokładniejsze odwzorowanie giełdowej ceny złota, a co więcej posiadając określoną liczbę jednostek takiego funduszu, przysługuje nam również prawo do konkretnej ilości danego metalu, który znajduje się w magazynach emitenta. W teorii jest to sposób bezpieczny i musiałoby się stać coś naprawdę wyjątkowego, aby nasze środki zostały w jakiś sposób stracone (nie mówię tutaj o ryzyku inwestycyjnym).

W Europie najciekawszymi dostępnymi funduszami tego typu są:

– ZKB Gold ETF,

– ZKB Silver ETF,

– ZKB Platinum ETF,

– ZKB Palladium ETF.

Emitentem w tym przypadku jest Zürcher Kantonalbank, czyli jeden z największych banków szwajcarskich, a jednocześnie światowa czołówka, jeśli chodzi o stabilność w sektorze finansowym.

Zakup tych walorów może się odbyć poprzez większość brokerów zapewniających możliwość handlowania na giełdach europejskich. Wartym odnotowania się tutaj również fakt, iż dzięki wspomnianym funduszom możemy uzyskać w optymalny sposób ekspozycję także na fizyczną platynę czy pallad, gdyż tym sposobem kupimy metale po tzw. cenie SPOT. Co ciekawe, w okresach paniki na rynkach zdarza się, iż można zakupić taki ETF nawet poniżej aktualnej ceny metalu wyrażonej kontraktami terminowymi.

Jakie będą dodatkowe koszty?

Podstawowym kosztem w tym przypadku będą oczywiście prowizje brokerskie za transakcje nabycia, sprzedaży oraz wymianę walut, aby tego zakupu w ogóle dokonać. Z tego też powodu warto wybrać pośrednika oferującego możliwie najkorzystniejsze warunki zawierania transakcji na rynkach europejskich, a to prowadzi do wniosku, iż powinniśmy odrzucić zdecydowaną większość domów maklerskich prowadzonych przez banki.

Kolejnym kosztem będzie procent, jaki pobiera w skali roku zarządzający funduszem. Oczywiście są to ETF’y, więc nigdy nie powinny to być znaczące kwoty, a w tych konkretnych przykładach, które podałem powyżej, oscylować powinny wokół 0,6%.

Jak wygląda późniejsza sprzedaż?

Jest to oczywiście równie proste co wcześniejsze nabycie. W momencie podjęcia decyzji o chęci zamknięcia naszej pozycji, zwyczajnie realizujemy transakcje sprzedaży posiadanych przez nas jednostek funduszu. Jest to zdecydowanie łatwiejszy i bardziej płynny sposób obrotu metalami, aniżeli faktyczny kruszec fizyczny, który posiadalibyśmy we własnych rękach. W ciągu kilku sekund nasza inwestycja w złoto czy srebro przekształca się w określoną ilość gotówki na naszym rachunku maklerskim.

A jak wygląda sprawa z podatkami?

Gdybyśmy chcieli znaleźć jakiś istotny minus inwestowania w metale poprzez ETF’y to możemy tutaj wyszczególnić właśnie kwestie podatkowe, gdyż fundusze te są traktowane jako papiery wartościowe, więc od wypracowanego zysku będziemy musieli zapłacić 19% podatku Belki.

Zalety:

– bezpieczny sposób uzyskania ekspozycji na metale szlachetne,

– szybki oraz nieskomplikowany proces zakupu i sprzedaży,

– eliminacja ryzyka kradzieży oraz kosztów przechowywania,

– wierne odwzorowanie giełdowej ceny metalu, a tym samym możliwość jego zakupu po najlepszej aktualnie dostępnej cenie.

Wady:

– brak faktycznie posiadanego metalu „pod ręką”,

– podatek Belki od zysków kapitałowych.

——————

Sposób 3 – Zakup spółek wydobywczych.

Kolejną metodą uzyskania dostępu do rynku metali szlachetnych jest zakup spółek zajmujących się ich wydobyciem, aczkolwiek od razu zaznaczyć należy, że jest to sposób obarczony znacznie większym ryzykiem, aniżeli poprzednie. Tak samo, jak w przypadku ETF’ów, nie potrzebujemy do tego dużych kwot, niemniej jednak zmienność takiej inwestycji będzie bez porównania wyższa.

Jak i gdzie kupować?

Nabycie spółek wydobywczych pod względem technicznym nie różni się praktycznie niczym od zakupu funduszy ETF zabezpieczonych metalem. Z tym że o ile natrafić możemy na problem z dostępem do amerykańskich ETF’ów to z pojedynczymi spółkami tego kłopotu już mieć nie powinniśmy. Natomiast pojawiają się kwestie innej natury, gdyż zakupując spółkę wydobywającą dany kruszec, nie tylko uzyskujemy ekspozycję na ruch cen danego surowca, ale także na sam biznes, a więc tutaj konieczne jest już przeprowadzenie szczegółowej analizy fundamentów spółki, którą jesteśmy zainteresowani. Sprawdzić należy jak wygląda jej kondycja finansowa, do jak bogatych złóż ma dostęp, a ponadto ile wynosi koszt wydobycia jednej uncji złota w jej przypadku.

Kolejnym aspektem jest fakt, że przyjmuje się, że wydobywcy to niejako dany surowiec z dźwignią finansową lub „na lewarze”, gdyż jego zmiany znacznie mocniej wpływają na sam podmiot, który go wydobywa. Można to całkiem prosto wytłumaczyć.

Przykład

Spółka XauX wydobywa złoto, a całkowity koszt wydobycia oraz przygotowania do sprzedaży jednej uncji wynosi 900 USD.

Jednocześnie aktualna cena złota, po jakiej spółka może sprzedać metal, wynosi 1000 USD.

W ten sposób w dużym uproszczeniu przyjmujemy, iż podmiot na każdej wydobytej uncji zarabia 100 USD.

Mija pewien okres, a cena złota w skutek zawirowań na rynkach osiąga cenę 1100 USD.

Kupując osobiście fizyczny kruszec w kwocie 1000 USD kilka tygodni wcześniej, moglibyśmy go teraz sprzedać za 1100 USD co oznaczałoby 10% wypracowanego zysku. Całkiem nieźle, ale co w takiej sytuacji dzieje się w spółce XauX?

Zakładając, że przez ten czas koszty wydobycia nie wzrosły, a jednocześnie spółka utrzymała wolumen wydobycia, ich potencjalne zyski nie rosną jedynie o 10%, ale aż o 100%. Jak to możliwe? Wcześniej na każdej wydobytej uncji spółka zarabiała „na czysto” 100 USD, po wzroście ceny kruszcu będzie to już 200 USD, a więc podwojenie zysku.

Przed wzrostem ceny złota: 1000 USD – 900 USD = 100 USD (zysk)

Po wzroście ceny złota: 1100 USD – 900 USD = 200 USD (zysk)

Taka sytuacja oczywiście powinna zostać dosyć gwałtowanie odwzorowana w kapitalizacji rynkowej wspomnianego podmiotu. Oczywiście działa to w dwie strony i w sytuacji, w której surowiec traci na wartości, kurs akcji jego producenta będzie spadał o zauważalnie większy procent. Z tego też powodu inwestowanie w metal tą metodą jest obarczone dodatkowym ryzykiem, a osoby nie za dobrze znoszące zmienność lub nie będące w stanie przeprowadzić rzetelnej analizy spółki, powinny pozostać przy angażowaniu się bezpośrednio w sam metal.

Przy okazji omawiania producentów metali warto napomknąć o spółkach typu „royalties”, które nie zajmują się działalnością wydobywczą na własną rękę, a jej finansowaniem w zamian za umowę pozwalającą im następnie odkupić surowiec po z góry określonej cenie. Zazwyczaj osoby decyzyjne w spółkach tego typu analizują branżę i wyszukują podmioty mające dostęp do złóż z potencjałem, ale jednocześnie, którym brakuje kapitału, aby zacząć wydobycie. W tym momencie pojawia się właśnie firma royalties, która finansuje cały proces, a tym samym zapewnia sobie strumień dostaw metalu po atrakcyjnej cenie, który następnie może sprzedać na rynku.

Jeśli ktoś mimo wszystko dojdzie do wniosku, że zakup spółek wydobywających metale szlachetne będzie lepszym pomysłem, niż nabycie samego metalu, ale jednocześnie nie chce wystawiać się na ryzyko konkretnego podmiotu, powinien zdecydować się na nabycie funduszu ETF skupiającego producentów złota i srebra. Do wyboru mamy dwa najpopularniejsze fundusze tego typu, których odpowiedniki są również notowane na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, a tym samym nie będzie problemu z dostępem do nich poprzez europejskich brokerów.

Wspomniane ETF’y to:

GDX – skupiający większych producentów metalu

GDXJ – skupiający podmioty o niskiej kapitalizacji zajmujące się wydobyciem surowca

Jakie będą dodatkowe koszty?

Sytuacja wygląda tutaj dokładnie tak jak przy zakupie każdych innych akcji, więc musimy się liczyć z prowizją brokera, przewalutowaniem, a także ewentualnymi kosztami jakie narzuca konkretna giełda, na której będziemy dokonywać zakupu.

W sytuacji kiedy zdecydujemy się nabyć fundusz ETF będziemy musieli oczywiście doliczyć niewielkie koszty zarządzania, ale to już doskonale wiemy.

Jak wygląda późniejsza sprzedaż?

Tutaj również zaskoczeń nie będzie i nie będzie to żadnym większym kłopotem. W czasie godzin handlowych po prostu składamy zlecenie sprzedaży i wymieniamy nasze papiery wartościowe na gotówkę.

A jak wygląda sprawa z podatkami?

Obowiązuje nas 19% podatek Belki, a także ewentualne dodatkowe opłaty narzucane przez kraj lub giełdę, w którym dana spółka posiada rezydencję czy jest notowana.

Zalety:

– zdecydowanie większy potencjał wzrostu w stosunku do bezpośredniej inwestycji w metal,

– potencjalne dodatkowe korzyści z dywidendy.

Wady:

– zauważalnie większe ryzyko oraz zmienność inwestycji,

– brak faktycznie posiadanego metalu „pod ręką”,

– podatek Belki od zysków kapitałowych.

——————

Sposób 4 – Zakup kontraktów terminowych.

Najbardziej ryzykowną oraz skomplikowaną z przedstawionych formą partycypowania w rynku metali szlachetnych będzie bez wątpienia zakup kontraktów terminowych na dany metal. O ile w przypadku spółek wydobywczych jeszcze możemy mówić o inwestowaniu, gdyż istnieje możliwość wyboru podmiotu o silnych fundamentach i posiadaniu go przez wiele lat, tak w przypadku instrumentu pochodnego, którym są kontrakty, będzie to już czysta spekulacja na cenie surowca.

Jak i gdzie kupować?

Dostęp do kontraktów terminowych uzyskamy poprzez odpowiednią platformę brokerską, która połączy nas z giełdą COMEX. To właśnie tzw. ”futures” uznaje się za instrument określający cenę złota czy innego metalu na daną chwilę i właśnie wspomnianych kontraktów możemy użyć, jeśli chcemy spekulować na cenie surowca w krótkim terminie. Jednak musimy mieć świadomość, że jest to produkt lewarowany i dla przykładu jeden kontrakt opiewa na 100 uncji złota. Oczywiście my nie musimy posiadać kwoty, która będzie równa aktualnej wartości wspomnianej ilości kruszcu, a jedynie depozyt zabezpieczający, mogący jednak bardzo szybko zamienić się w stratę nie tylko odpowiadającej jego całości, ale również przewyższajacej kapitał początkowy.

Kontrakty terminowe umożliwiają nam również rozgrywanie tzw. „shortów”, czyli po prostu krótką sprzedaż oznaczającą grę na spadki instrumentu bazowego. To oczywiście wiąże się z jeszcze większym ryzykiem. Istnieją również opcje na „futures”.

Teoretycznie istnieje możliwość fizycznego rozliczenia kontraktu terminowego i zarządania dostawy surowca po określonej cenie, ale w praktyce niemal wszystkie kontrakty są rozliczane gotówkowo. Jest to o tyle ciekawe, że różne źródła podają, iż zabezpieczenie COMEX’u w postaci fizycznego złota wynosi mniej, niż 2% wszystkich kontraktów na ten metal znajdujących się w obrocie. Czy to nie zabawne, że cenę królewskiego metalu wyznacza „papierowe złoto” w postaci kontraktów, które tak naprawdę funkcjonują podobnie, jak waluty przez nas wykorzystywane? Działają tak długo, jak rynek w nie wierzy.

Osobiście moje zdanie jest takie, że lepiej od kontraktów trzymać się z daleka. Jest to instrument obarczony gigantycznym ryzykiem, którym operować powinni jedynie profesjonaliści, którzy doskonale wiedzą co robią i z czym się taki handel wiążę.

Jakie będą dodatkowe koszty?

Oprócz prowizji brokerskich liczyć się musimy również z kosztem rolowania kontraktów, jeśli chcemy utrzymywać w nich pozycję przez dłuższy czas.

Jak wygląda późniejsza sprzedaż?

Pozycje zamykamy na platformie brokerskiej, sprzedając posiadane kontrakty lub odkupując jeśli posiadaliśmy pozycję krótką.

A jak wygląda sprawa z podatkami?

Obowiązuje nas 19% podatek Belki od zysków kapitałowych.

Zalety:

– możliwość spekulacji na spadek ceny,

– możliwość wykorzystania efektu dźwigni finansowej.

Wady:

– ogromne ryzyko,

– nieopłacalny sposób, aby uzyskać długoterminową ekspozycję na rynek metali szlachetnych,

– straty mogą przekroczyć kapitał początkowy.

——————

Sposób 5 – Wykorzystywanie różnorakich produktów strukturyzowanych, CFD czy firm zajmujących się zakupem metalu w naszym imieniu.

Rynek nie cierpi próżni, więc jeśli jakiś sposób inwestowania czy spekulowania wydaje się mieć potencjał to wcześniej, czy później pojawi się podmiot lub instrument, który będzie go oferować. Bardzo prawdopodobne, że natrafimy na brokerów oraz firmy oferujące całą ich gamę pozwalającą uzyskać w mniejszym lub większym stopniu ekspozycję na dany metal szlachetny.

Jak i gdzie kupować?

Nie kupować w ogóle. W mojej osobistej opinii sposoby przedstawione powyżej są wystarczające, aby każdy wybrał coś dla siebie i dostosował go do ryzyka, jakie akceptuje oraz stopy zwrotu, jakiej oczekuje. Są to sprawdzone i relatywnie bezpieczne sposoby inwestowania (nie licząc kontraktów terminowych, które bezpieczne zdecydowanie nie są), a tym samym nie ma większego sensu, aby na siłę szukać innych, często podejrzanych rozwiązań, nawet jeśli rzekomo miałoby się to dla nas okazać trochę bardziej opłacalne.

——————

PODSUMOWANIE

Jest wiele metod, aby w rynku metali szlachetnych uczestniczyć, aczkolwiek pierwsze trzy z przedstawionych sposobów to według mnie najciekawsze i jedyne warte rozważenia. Pamiętajmy, że poruszamy w tym miejscu głównie tematy inwestycji, a nie spekulacji, więc będę obstawał przy tym, aby swój kapitał angażować na długi termin, a nie próbować zgadywać gdzie cena złota czy srebra będzie za kilka dni, czy tygodni.

1 myśl na “Praktyczne aspekty inwestowania w złoto i srebro”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *