Uzyskanie dostępu do funduszy ETF ze Stanów Zjednoczonych

W jednym z wcześniejszych wpisów opisane przeze mnie zostały podstawy funkcjonowania funduszy ETF, a także krótko omówiłem jak interesujący, jest to instrument. Pozwoliłem sobie też wspomnieć o dynamicznie rozwijającym się od lat rynku ETF’ów, które dostępne są głównie na amerykańskiej giełdzie. No właśnie, to jest jedna z istotniejszych kwestii, najbardziej szeroki dostęp do ciekawych funduszy znajduje się za oceanem, a my jako jeden z wielu krajów na naszym kontynencie zostaliśmy od możliwości nabywania tych funduszy ETF odcięci. Jak to się stało? Oczywiście poprzez decyzję podjętą na najwyższych szczeblach Unii Europejskiej w dyrektywie MIFID 2, a to jest równoznaczne, z tym że nie warto się tutaj doszukiwać logiki i można przyjąć, iż działano po prostu w czyimś interesie, być może funduszy aktywnie zarządzanych, które systematycznie tracą rynek na rzecz pasywnego inwestowania.

Niemniej jednak zostawmy tę kwestię, gdyż i tak nie mamy na to wpływu. Na co w takim razie wpływ mamy? Na to, w jaki sposób my sami będziemy partycypować w rynku funduszy ETF, gdyż jest na to kilka różnych sposobów. Przede wszystkim jest nam potrzeba odpowiednia firma brokerska, ale ten temat poruszę przy okazji innego wpisu.

Teraz mogę tylko zwrócić uwagę, iż przy wyborze brokera radziłbym wykluczyć wszystkie domy maklerskie prowadzone przez banki, które w Polsce są dosyć popularne. Powód jest prosty, ich oferta zazwyczaj jest uboga, a nawet jeśli oferują coś ciekawego, to skutecznie zabijane jest to kosmicznymi prowizjami. Bazują oni głównie na niedoświadczonych klientach, którzy już posiadają u nich rachunki bankowe, gdyż przeciętna osoba stwierdzi, że przecież łatwiej i bezpieczniej uzyskać dostęp do rynków kapitałowych za pośrednictwem banku, z którego usług i tak się regularnie korzysta.

SPOSÓB 1 – inwestowanie poprzez europejskich brokerów w fundusze ETF notowane na europejskich giełdach.

Najprostsza możliwość, jaką możemy wybrać, aby rozpocząć inwestowanie pasywne. W tym przypadku godzimy się z faktem, że rynek amerykańskich funduszy ETF pozostaje dla nas zamknięty i szukamy odpowiedników na naszym kontynencie. Nie jest to wyjście idealne, ale tragiczne również nie, gdyż mimo wszystko znajdziemy sporo ciekawych walorów, które z powodzeniem pozwolą nam zastąpić te z USA. Warto mieć jednak świadomość, że zazwyczaj cechują się one zdecydowanie niższą płynnością, wyższymi kosztami zarządzania, a dostęp do informacji na ich temat pochodzi głównie z dokumentacji udostępnionej przed emitenta. Niestety, ale analizy funduszy ETF w zdecydowanej większości bazują na tych dostępnych „pośród murów” Wall Street. Ponadto możemy mieć problem, aby znaleźć fundusze tak precyzyjne, jakby to miało miejsce w przypadku już wspomnianych.

Oczywiście są też plusy, a do największych z nich należy efektywność kosztowa, jeśli chodzi o prowizje, gdyż wielu tanich i dobrych brokerów oferuje dostęp do europejskich ETF’ów. W ich przypadku fundusze są dostępne na platformie w ten sam sposób jak zwyczajne akcje, a większość ze wspomnianych funduszy notowana jest na brytyjskiej London Stock Exchange.

PRZYKŁADY EUROPEJSKICH FUNDUSZY ETF

——————————————————————–

Nazwa: FTSE All-World UCITS ETF

Giełda: AMS

Ticker: VWRL

Emitent: Vanguard

Ekspozycja: Spółki z całego świata

——————————————————————–

Nazwa: iShares EM Dividend UCITS ETF

Giełda: LSE

Ticker: SEDY

Emitent: iShares (BlackRock)

Ekspozycja: Spółki dywidendowe z rynków wschodzących

——————————————————————–

Nazwa: VanEck Vectors Junior Gold Miners UCITS ETF

Giełda: LSE

Ticker: GDXJ

Emitent: VanEck

Ekspozycja: Małe oraz średnie spółki zajmujące się wydobywaniem złota

——————————————————————–

Przeciętny inwestor nie będzie miał problemu, aby znaleźć interesujący go ETF. Naturalnie nie jest to rynek tak rozbudowany, płynny i optymalny kosztowo jak ten w USA, ale dla osoby, która chce spokojnie oszczędzać, powinien wystarczyć. Istotna jest oczywiście kwestia tego, aby odpowiednio zbadać dany fundusz i wiedzieć, na jakich zasadach działa.

SPOSÓB 2 – nabywanie CFD na amerykańskie fundusze ETF.

Jest to możliwość, którą wymieniam tylko jako ciekawostkę, gdyż w przypadku inwestorów długoterminowych, a dla takich jest ten wpis, sposób ten będzie zupełnie pozbawiony sensu. Wspomniane CFD (Contract for Difference) to kontrakt na różnicę cenową, czyli instrument, który ma po prostu odzwierciedlać zachowanie instrumentu bazowego, a w tym przypadku wybranego funduszu ETF. Przykładowo, nabywamy CFD śledzący ruchy SPY (największy fundusz na indeks S&P500), a tym samym osiągamy określoną stopę zwrotu, która została wypracowana przez wspomniany ETF. Problem pojawia się w momencie, w którym chcemy, aby nasz zakup był inwestycją długoterminową, gdyż utrzymywanie pozycji CFD wiążę się zazwyczaj z wysokimi prowizjami, a co więcej instrumenty te są w zdecydowanej większości lewarowane, a to oznacza, iż zmienność naszego portfela będzie istotnie większa. Finalnie trzeba wspomnieć o tym, iż nie posiadamy faktycznego aktywa inwestycyjnego, a jedynie zakład z brokerem o to, czy cena instrumentu bazowego wzrośnie, czy też spadnie.

CFD są dostępne u większości brokerów forex’owych, a już sam ten fakt powinien zapalać lampkę ostrzegawczą u inwestora, który aktywa nabywa w oparciu o fundamenty, a portfel buduje na lata, a nie dni czy tygodnie.

SPOSÓB 3 – wykorzystywanie opcji do zakupu amerykańskich funduszy ETF.

Nie ma możliwości, aby u większości europejskich brokerów nabyć ETF’y z USA bezpośrednio, ale jednocześnie możemy to zrobić poprzez opcje. Jest to jednak metoda dla osób, które dysponują większym kapitałem, gdyż jedna opcja opiewa na 100 akcji, a w tym przypadku 100 jednostek funduszu ETF. Może to skutkować koniecznością zaangażowania większych kwot, zwłaszcza w sytuacji, w której chciałoby się stosować strategię regularnego inwestowania.

Niemniej jednak jest to sposób, aby nabyć amerykańskie ETFy w ich prawdziwej formie, a kiedy już znajdą się na naszym koncie, możemy je bez problemu sprzedać, w tym zakresie nie istnieją już żadne wymienione wcześniej ograniczenia.

W takim razie jak to się odbywa?

Wystawiając (sprzedając) opcję PUT lub nabywając opcję CALL na interesujący nas ETF. Tutaj od razu pragnę zaznaczyć, iż opcje są skomplikowanym instrumentem finansowym i wykorzystywanie tego sposobu należy poprzedzić uważną nauką tego, jak wspomniane narzędzie funkcjonuje. Jest to temat na tyle rozbudowany, że nie będę go szczegółowo poruszał w tym wpisie, gdyż zależy mi jedynie na wskazaniu, iż jest to jedna z możliwości. Artykuły dotyczące opcji bez wątpienia pojawią się na blogu w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Na sam koniec dodam, iż aby sposób ten w ogóle można było wcielić w życie, musimy wybrać brokera, który oferuje dostęp do opcji, a także zazwyczaj zaliczyć odpowiedni test, wypełnić wniosek, a tym samym uzyskać dostęp do tego instrumentu na danej platformie.

SPOSÓB 4 – europejscy brokerzy, którzy oferują dostęp do amerykańskich funduszy ETF.

Po moich wcześniejszych słowach mogliście dojść do prostego wniosku – żaden broker na naszym kontynencie nie oferuje dostępu do pożądanego przez nas instrumentu. Nie jest to jednak do końca prawda, gdyż znajdą się i tacy pośrednicy, którzy w jakiś sposób omijają przepisy Unii Europejskiej. Osobiście wiadomo mi o dwóch takich przypadkach i bardzo możliwe, że są one jedynymi, aczkolwiek warto obserwować sytuację na bieżąco.

O których brokerach mowa?

Pierwszym z nim jest Exante, które bez większych problemów zakłada konta także polskim klientom, a przy tym oferuje pełen dostęp do rzeczywistych funduszy ETF z Wall Street. Klienci detaliczni podlegają pod oddział cypryjski. Z dokumentacji, którą znaleźć można na stronie internetowej, wynika, iż prowizje są całkiem atrakcyjne, a przelewy do brokera nie kosztują nic, zapłacimy jedynie za wycofanie środków.

Drugim podmiotem umożliwiającym zakup amerykańskich ETF’ów to portugalski DIF Broker. Tutaj na pierwszy rzut oka rzuca się fakt, iż prowizje potrafią być naprawdę wysokie dla przeciętnego inwestora, a przy tym pojawia się kilka dodatkowych opłat, które jeszcze bardziej podnoszą koszt współpracy z tym brokerem. Niemniej jednak sam podmiot wydaje się solidny.

Pragnę z góry zaznaczyć, iż oprócz zapoznania się z platformą (ta sama w przypadku obu brokerów) osobiście nie korzystałem z usług wspomnianych podmiotów, gdyż w mojej ocenie nie był to optymalny sposób, aby otrzymać dostęp do funduszy ETF. Niemniej jednak jest to realna opcja, więc uważam, iż należy ją w tym wpisie wymienić, ale to czy odpowiada wam poziom bezpieczeństwa oraz ogólny obraz świadczonej usługi musicie sobie już odpowiedzieć sami. W sieci znaleźć można odpowiednią ilość informacji, aby taką opinię sobie wyrobić.

SPOSÓB 5 – uzyskanie statusu klienta profesjonalnego.

Gwoli wyjaśnienia, ograniczenia w handlu amerykańskimi ETF’ami dotyczą jedynie klientów detalicznych, a jeśli możemy otrzymać status klienta profesjonalnego, to będziemy mieli dostęp do wspomnianych funduszu u sporej ilości europejskich brokerów. Niestety, ale z miejsca muszę ostudzić zapał, który być może się w was teraz obudził, gdyż aby broker uznał nas za wspomnianego „profesjonalistę”, musimy spełnić pewne warunki, a dla większości będą one poza zasięgiem.

W takim razie, jakie są te wymagania?

Status ten mogą uzyskać osoby, które:

– w ciągu ostatniego roku zawarły średnio 10 „dużych” transakcji na kwartał. W tym przypadku wielkość pozycji może się różnić u każdego z brokerów, więc warto się tego dowiedzieć bezpośrednio u podmiotu, który nas interesuje,

– posiadają portfolio instrumentów finansowych, którego wartość opiewa na minimum 500,000 EUR,

– posiadają minimum rok doświadczenia zawodowego w sektorze finansowym, aczkolwiek na stanowisku, które wymaga wiedzy o instrumentach finansowych lub usługach maklerskich.

Na pocieszenie powiem, że wystarczy spełnić 2 z 3 powyższych punktów. Czy będzie to trudne? Jak zwykle jest to kwestia mocno indywidualna. Nie będzie to jednak łatwe dla większości czytelników, a więc nie jest to też sposób, który warto uznać za specjalnie interesujący.

SPOSÓB 6 – korzystanie z usług brokerów z USA.

No i tutaj dochodzimy do moim zdaniem najciekawszego wyjścia, aby otrzymać możliwość handlowania na największym rynku ETF’ów tejże planety. Jak już wspomniałem, Unia Europejska skutecznie uniemożliwia klientowi detalicznemu korzystanie z dobrodziejstw wspomnianego rynku, ale pamiętać warto, że dzieje się to niejako poprzez europejskich brokerów. Dlaczego jest to istotne? Podmiotów z USA nic nie obchodzą regulacje ustanowione przez UE, więc jeśli taki broker umożliwia zakładanie kont obcokrajowcom to takie osoby również będą mogły handlować amerykańskimi funduszami ETF, ponieważ będą traktowani podobnie jak klienci amerykańscy. Ponadto brokerzy ze Stanów Zjednoczonych mają znacznie bogatszą historię niż Ci na Starym Kontynencie, a jednocześnie w przeważającej większości oferują znacznie lepsze warunki.

Świetna wiadomość, Prawda?

Niestety nie do końca, gdyż istnieje pewien haczyk – zasilanie konta inwestycyjnego. W celu wykonania tej czynności musimy posłużyć się systemem płatności SWIFT, a to potrafi generować spore koszty. W USA znajdziemy sprawdzonych brokerów, którzy nie pobierają żadnych opłat, ani prowizji za handel, a więc możemy przyjąć, że jedyne opłaty wiązać się będą właśnie z wpłacaniem interesującej nas kwoty na swoje konto. Od razu przystopuję tych, którzy pomyśleli o pośrednikach typu TransferWise czy CurrencyCloud, gdyż środki przesłane przez podmiot tego typu zostaną odrzucone przez brokera, a tym samym istnieje zagrożenie, iż poniesiemy dodatkowe koszty banków pośredniczących, jednocześnie nie zasilając swojego konta, Revolut również nie zadziała. W czym problem? Przelew musi wyjść bezpośrednio od nas, autoryzowany naszym nazwiskiem, a wszystkie wspomniane firmy działają w ten sposób, iż przyjmują od nas określoną kwotę, a następnie zlecają przelew ze swojego konta w USA, z tego powodu to nie my jesteśmy nadawcą, a firma obsługująca nasz transfer.

Skoro to sobie wyjaśniliśmy, to można powiedzieć wprost – sposób jest jeden. Przelew poprzez SWIFT ze swojego konta bankowego, oczywiście pamiętajmy, że transfer musi odbyć się w USD, więc wcześniej zadbajmy o przewalutowanie.

Czym jest SWIFT?

To przelew pozwalający dokonać płatności w dowolnej walucie do dowolnego banku i kraju na całym globie. Wykorzystywany jest on do transferu pieniędzy do państw spoza Unii Europejskiej, ale może być również używany w przypadku wysyłania środków między państwami członkowskimi UE.

W przypadku samego przelewu mamy zazwyczaj do dyspozycji trzy opcje:

SHA – koszty przelewu SWIFT dzielone są pomiędzy zleceniodawcą a odbiorcą przelewu, przy czym kosztami prowizji banku odbiorcy i banków pośredniczących w transakcji obciążony zostaje odbiorca, a kosztami prowizji w swoim banku – nadawca przelewu walutowego.

BEN – wszystkie koszty związane z przelewem SWIFT pokrywa odbiorca przelewu.

OUR – wszystkie koszty przelewu SWIFT pokrywa zleceniodawca.

Możemy się domyślić, że broker nie pokryje za nas żadnych kosztów, a więc albo my sami to zrobimy „z góry” przy zlecaniu przelewu „OUR”, albo odpowiednia wartość zostanie potrącona z kwoty, którą przesyłamy. Warto mieć świadomość, że opłata, którą pobiera nasz bank to nie wszystko, gdyż w procesie transferu tego typu zawsze bierze jeszcze udział trzecia strona, czyli tzw. bank pośredniczący, a więc i z jego strony spodziewać się możemy potrącenia swojej „działki”.

Różne banki w Polsce oferują odmienne koszty takiego przelewu, więc warto się rozeznać, która opcja będzie dla nas optymalna. Zazwyczaj całkowity koszt przelewu (jeśli trochę poszperamy) wyniesie około 100PLN. Przy tym rozsądne będzie również zwrócenie uwagi, jakie kantory oferują określone banki, gdyż w niektórych przypadkach korzystając z wymiany waluty w danej instytucji możemy uzyskać lepsze warunki do późniejszego transferu środków. Istnieje pewien określony sposób, który udało mi się opracować i jest to chyba najtańsza droga do wykonania takiego przelewu, jaka aktualnie jest dostępny dla przeciętnego inwestora, ale wiąże się to z trzymaniem się konkretnej ścieżki, więc może w przyszłości poświęcę temu osobny wpis.

PODSUMOWANIE

Mam nadzieję, że udało mi się trochę rozjaśnić sytuację z amerykańskimi funduszami ETF. Jest to w mojej opinii temat istotny, gdyż pozwalają one na tworzenie naprawdę ciekawych i relatywnie (w odniesieniu do innych instrumentów) bezpiecznych strategii inwestycyjnych. Niestety, ale często się zdarza, iż różne organy rzucają nam kłody pod nogi, a my musimy sobie z tym radzić. W większości przypadków jednak istnieją jakieś rozwiązania i tym samym poznaliście te dotyczące kwestii dostępu do funduszy ETF ze Stanów Zjednoczonych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *